niedziela, 17 września 2017

wielki mały powrót na bloga, zmiany nie tylko wizualne, a przede wszystkim INSPIRACJE

Witajcie!
Jak już zauważyliście zmieniłam nieco wygląd bloga, po ostatniej nieudanej próbie chyba teraz w końcu wygląda tak, jak sobie wymarzyłam. Użyłam do tego darmowego szablonu Samantha 
Jeśli sami/same blogujecie koniecznie zajrzyjcie na tę stronę, jest tam kilka innych darmowych szablonów do pobrania i gadżetów na blogi - moim zdaniem warto.

Dziś pierwszy wpis z serii inspiracji. Z racji tego, że mam w domu bardzo absorbującego trzy i pół latka do tego siedmiomiesięcznego niemowlaka przy piersi, Marcina (jeszcze gorszego od naszych dwóch synów), dwa koty i firmę na głowie, nie mam zbyt wiele czasu na częste przebywanie w sieci, dlatego wizyty tutaj staram się wykorzystywać w sposób optymalny i na pewno nie dla "zabicia czasu". Raz na tydzień "wylogowuję się do życia" i nie ma mnie w wirtualnym świecie wcale- to też Wam polecam (pomaga mi w tym na pewno fakt, że komputer w domu mamy tylko jeden i ani ja, ani Marcin nie mamy w telefonach dostępu do internetu). 




Po co są inspiracje? Po to, by korzystanie z sieci było przydatne w polepszaniu życia a nie odcinaniu się od niego. Zwykle kiedy znajdowałam coś wartego uwagi zapisywałam to sobie na liście linków w notatniku, postanowiłam jednak kilka rzeczy Wam co jakiś czas "sprzedawać" bo uważam, że warto się zwyczajnie dzielić ciekawymi nowinkami, pomysłami i miejscami w sieci.

Jeśli coś z poniższej listy przypadnie Wam do gustu, okaże się przydatne lub chociaż wywoła uśmiech na twarzy - będę się z tego bardzo cieszyć, bo jak każdy lubię się czuć potrzebna i łechce to nieco moją próżność ;)

Ten przydługi wstęp już kończę, a teraz zapraszam do moich (subiektywnych) inspiracji września!

* na początek moje odkrycie roku czyli masaż Tanaka. Cudowny, relaksujący, odmładzający (podobno) rytuał, który można wykonać w domu samemu jeśli tylko wie się jak to zrobić.
Nie będę się na jego temat rozpisywać, bo więcej znajdziecie na tym FILMIE, oraz poczytacie TUTAJ. Polecam z czystym sumieniem, a jeśli będziecie mieli ochotę, opowiem kiedyś coś więcej od siebie.

** przepis na placuszki z dyni - niesamowicie łatwy i szybki w przygotowaniu, a przy tym tani, sycący i smakujący dzieciom obiad (bo można je też podać na słodko). Zrobiłam już trzy razy i zachodzę w głowę dlaczego tak późno go odkryłam (zwykle katowałam domowników dyniową zupą);
A tak w ogóle mądrzej i więcej o dyni, znajdziecie TUTAJ


*** na poprawę humoru i do pomocy przy pracy nad sobą, polecam kanał Pani Kasi Sawickiej
Pani Kasia jest mamą piątki (!) dzieci, odkryłam jej kanał dość niedawno. Jest niesamowicie energetyzującą i twardo stąpającą po ziemi osobą, a przy tym ma świetne poczucie humoru. Do słuchania i oglądania (bo przy tym jest piękną kobietą, naprawdę!);

**** jeśli już jesteśmy w temacie poprawy humoru, moja siostra zalewa mnie zdjęciami z nad polskiego morza (20 stopni i słońce), podczas gdy ja piszę tego posta przy zaświeconym świetle, w ciągu dnia, bo leje a za oknem stopni 12... Bez komentarza. Przygotowałam więc dla Was, na naszym kanale YT coś na rozgrzanie i poprawę humoru, jeśli u Was za oknem to samo. Trochę staroci, trochę nowości. Gwarantuję, że będzie lepiej, a jeśli macie chwilę, piszcie co można jeszcze dorzucić :)


***** ostatnia inspiracja, to raczej informacja, że właśnie ruszyła trzecia edycja programu którego jestem wielka fanką (choć z pieczeniem u mnie bywa różnie). Chodzi oczywiście o BAKE OFF - ALE CIACHO Warto poświęcić kilkadziesiąt minut czasu, by nasycić wzrok cudownymi wyrobami uczestników i wspaniałymi wnętrzami. Uwielbiam oglądać ten program, choć za każdym razem uświadamia mi coraz bardziej, jak bardzo potrzebuję cyfrowej wagi do kuchni, bo moja niestety nie odmierzy 6 gram, a tak dokładne i precyzyjne czasem bywają przepisy profesjonalistów... :)

To już wszystkie inspiracje dla Was. Piszcie, czy coś Wam się spodobało i lubicie z głową buszować po sieci. A tymczasem ostatnie zdjęcie okołokominkowe. Nasz starszy syn, trzylatek, uwielbia gotować. Wchodząc tydzień temu w niedzielę do salonu zastałam taki widok. 
Wyjaśnił mi, że właśnie piecze się ryba i nie wolno jej dotykać, bo jest bardzo gorąca... 

Ciepło Was pozdrawiam :)




piątek, 15 września 2017

1 kamyk do ogródka (miło mi, Marcin)

Postanowiłem wreszcie wprowadzić na ten piękny blog trochę bałaganu i chaosu. Nie wiem jeszcze, o czym będę pisał, ale plan jest taki, że o ogrodzie, tworzeniu czegoś z niczego i wszystkich pozostałych rzeczach. Co z tego wyjdzie, zobaczycie albo i nie zobaczycie sami.

Dziś skończyłem soundtrack do kończącego się lata, którym niechętnie się dzielę: 

Koniec lata / początek jesieni to początek walki z naturą, czyli kretem (albo karczownikiem – nigdy do końca nie wiadomo), który zaczyna robić zapasy na zimę. Teść sprzedał mi prawdopodobnie pierwszy skuteczny sposób na gada, tj. wędzone szproty. Nawtykałem wczoraj tego w kanały drążone przez kretokarczownika i ten na razie omija skażone miejsca z daleka. Kto miał do czynienia z tym zawodnikiem, ten wie, że jest to zawodnik klasy ciężkiej. Nie działa na niego ani presja psychiczna ani fizyczna (nie chcę wchodzić tu w być może drastyczne szczegóły), ale prawdopodobnie działa aromat wędzonego szprota. Jeśli znacie alternatywne metody – piszcie.

Plany na najbliższe wolne dni: mała grządka z kwiatami cebulowymi i – jako, że zimą brakuje mi kontaktu z ziemią i archaeplastida – mini ogródek w nieużywanym akwarium 72l.


A tymczasem…

https://www.youtube.com/watch?v=XofNbkTkuP8

PS. Takie coś wypatrzyłem przez okno dziś rano.





niedziela, 10 września 2017

więc chodź, pomaluj mój... dom!

Praca u nas wre i to na wielu frontach, tak by zrobić jak najwięcej do czasu, kiedy pojawią się pierwsze przymrozki. Postaram się na bieżąco pokazywać jak nam idzie, bo przypomina to trochę nasze pierwsze urządzanie :)
Dziś wpis w sumie optymistyczny, choć z dreszczykiem emocji w tle. Oglądając nasze ściany, stwierdziłam ostatnio, że (niestety) już pora na ich odmalowanie, bo biel przestała być bielą i gdzieniegdzie stała się szarością w kierunku do czerni. Śmiać mi się chce i płakać zarazem, no ale już patrzeć nie mogę na połączenie sufitu ze ścianami np salonie, więc coś w przyszłym roku trzeba będzie z tym zrobić. Nie wiem jak często malujecie/odświeżacie swoje ściany, nasze ściany są niemalowane już od lat chyba sześciu i tu dopisuję trzy kropki... :)

Niestety farba, którą malowaliśmy już została wycofana z produkcji (dowiedziałam się o tym niedawno) i pozostaje nam szukać czegoś innego. Rozglądając się powoli za farbami, porwałam kilka folderów różnych producentów farb i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem.
Nie, nie będzie kolorowo (choć czasem mnie korci rzucić coś innego na ścianę niż biel), będzie nadal biało.



To co rzuca się w oczy to taki ogólny trend rozbielonych, czasem przybrudzonych kolorów (Śnieżka, Beckers), ale to co jest najbardziej budujące zauważyłam w katalogu Tikkurila i Duluxa, firmy te bowiem wprowadziły bardzo ciekawe biele o różnych odcieniach.
Kto ma sporo bieli we wnętrzach wie, o czym piszę - trudno jest dobrać biel do stolarki, podłogi czy dodatków, jeśli wiele przedmiotów pochodzi z różnych firm (np. biel Ikea to taki ecru, co często stwarza kłopoty z dograniem reszty).




Czym kieruję się przy doborze białej farby na ścianę? Ważne są dla mnie:
1. kolor okien - to podstawa, tu nie może być efektu ich zażółcenia, dlatego farba na ścianie musi być zawsze złamaną bielą, nigdy tą "śnieżną";
2. kolor grzejników - które z czasem, pod wpływem temperatury lubią delikatnie żółknąć;
3. kolor stolarki, czyli parapetów, ale też ramek na obrazy, ram luster (żeby po pomalowaniu ściany nie wyglądały np na beżowe);
4. wreszcie kolor podłogi (jak wiecie mamy białą, ale z czasem też pociemniała i stała się śmietankowa);
5. kolor zasłon (u nas, są białe);
I jeszcze jedna uwaga, taki nasz trik który może się Wam przydać: sufit bez względu na wszystko maluję właśnie tą śnieżną, prawie niebieską bielą. Nie wiem jak to działa, ale właśnie ten odcień bieli najlepiej mu służy i ten najlepiej powiększa optycznie przestrzeń.

A więc w przyszłym roku, trzeba będzie zmierzyć się z malowaniem :) Nie powiem, że mnie to cieszy (sama praca, efekt już pewnie tak). Mój wybór jeszcze nie jest pewny, ale najbardziej przypadły mi do gustu odcienie Tikkurila, choć to chyba najdroższa opcja niestety. Cóż, wszystko przed nami. A Wy, czym malujecie Wasze białe wnętrza?

Miłej niedzieli :)


sobota, 2 września 2017

farba idealna

Jak zwykle pisze na szybko i po kolejnej nieprzespanej nocy, wybaczcie więc ewentualne błędy czy niejasności. Muszę się z Wami podzielić odkryciem, które mnie wręcz powaliło. 
Jakiś czas temu siostra pomalowała stary stół z Ikei razem z krzesłami na biało. Kiedy do niej pojechałam zobaczyć efekt, prawie padłam ze zdumienia. Poleciła mi farbę, nie wiem czy dostępną w hipermarketach budowlanych, bo ja kupiłam ją w małym sklepie z farbami, w małym mieście :) 

Kosztowała prawie 29 zł za puszkę, to sporo bo jest mooocno śmierdząca i nie rozpuszczalna w wodzie, ale jak ta farba kryje! Pytacie mnie często czym malowałam, a więc wcześniej używałam głównie farb akrylowych, tanich, dziś bardzo tego żałuję bo to co dostało się w moje ręce (a malowałam nią jak narazie stół z jadalni - ten sam, który miał turkusowy blat) przeszło moje najśmielsze oczekiwania, zdało test na wszystkie moje białe zachcianki. Jestem oczarowana, dlatego piszę. To na pewno będzie farba którą będziemy odnawiać biel naszego domu (stolarkę, podłogę etc. - do ścian się nie nadaje). 
Farba występuje w macie i połysku, ja wybrałam mat, ale uwaga: nakładałam ją wałkiem o strukturze gąbki (gdyby zastosować ten z "barankiem" wyszła by bardziej matowo, tak "kredowo", to takie moje spostrzeżenia). Na zdjęciu widzicie tylko 2 warstwy, będzie jeszcze trzecia ale w sumie nie byłaby specjalnie konieczna. Jak na krycie na kolor, a nie surowe drewno to dla mnie bomba. Nie wiem cz tę farbę znacie, ja w każdym razie mogę ją polecić z czystym sumieniem i nikt mi za to nie zapłacił :) Wiem za to jak czasem trzeba się "naszukać" czegoś dobrej jakości, dlatego Wam to "sprzedaję". 
Dla wszystkich fanów i fanek bieli: oto farba!

ps. Marcin pomógł mi wyszlifować blat pomocnika z Ikea, ja naniosłam tylko bezbarwny wosk i tak ten kącik nieco się rozjaśnił. 
To nie koniec zmian w jadalni, idzie to niestety topornie, ale za jakiś czas przedstawię efekty :)
Trzymajcie się ciepło, bo pogoda nas nie będzie rozpieszczać, ale ta biel... :)






Popularne posty