sobota, 19 stycznia 2013

już niedługo...

Kuchnia. Mam nadzieję, że w przeciągu tygodnia uda nam się dopiąć temat i wreszcie zagości w niej porządek. Nie mogę uwierzyć w to, że tapetowaliśmy już rok temu!
Obiecuję małą sesję po skończeniu, bo wiele z Was już od dawna o to prosi.
Miłej soboty!





niedziela, 13 stycznia 2013

powiedz mi co masz na parapecie...

...a powiem Ci co ja mam ;)

Parapety, to może być temat rzeka. Z mojej strony powiem tylko tyle, że muszą pasować do okien i do wnętrza które wzbogacą. Ostatnia moda na granity nieco mnie przeraża, fakt są może i trwałe, ale już jak na mój gust mało mają wspólnego z "ciepłem domowego ogniska", dla mnie odpadają za wygląd i zimno.
My kupiliśmy zwykłe parapety sosnowe, które potem malowałam kilkakrotnie (a szlifowałam chyba z tysiąc razy). Zamocowaliśmy je na piance, uszczelniliśmy je, a pod nie dodaliśmy drewniane listewki przypodłogowe (obróciłam je do góry nogami i wyszedł ładny cokół). Pamiętam jak bardzo cieszyłam się po zamontowaniu pierwszego :)
Dziś parapety służą za "wystawkę" rzeczy które aktualnie mam na tapecie. Nie zasłaniam ich firanami (brrr), fajnie jest popatrzeć co się na nich dzieje. A dziać się może dużo ;)

Choć mamy zimę, na parapetach w jadalni, wschodzą już pierwsze siewki. Tydzień temu posadziłam czosnek na natkę, koperek, rzeżuchę i bazylię cytrynową. Swoje miejsce ma też tymianek, który wykopałam jesienią na bieżące potrzeby.



Parapety w salonie, to królestwo terakotowych doniczek, które uwielbiam za naturalność. W nich można znaleźć moje dorosłe już sadzonki Stevii i rozmaryn, który czasem podkradam do kuchni :)



Kuchnia, ciągle jeszcze nieskończona (nie wiem jak ja to wytrzymuję), za to na parapecie z braku miejsca gdzie indziej, stoją sobie słoiki (też jestem ich fanką) z różnościami:


Trochę kulinarnie jest też w moim pokoju za sprawą poziomek (no właśnie, kto powiedział, że ich nie można mieć zimą!). Posiałam je do donic końcem sierpnia i właśnie przekwitają ukazując pierwsze "zimowe" owoce.


Na koniec pokój Marcina i cegła z rozbiórki. Zostawiona, bo mi się bardzo podobała, a nie nadawała się pod kominek. Podkleiłam ją filcem, i sobie leży. Czasem przychodzą też koty...


Właściwie koty są największą zmorą parapetową, ale za to jak one wyglądają...
Miłego dnia~~~*

sobota, 12 stycznia 2013

senna sobota

Witajcie w słonecznie-senną sobotę :) Dziś o sypialni. Jak pamiętacie miała być w stylu morskim, z czerwienią i niebieskim, ale trochę się nasze plany zweryfikowały i dziś, wygląda nieco inaczej. Pokazuję nowy zakątek, jeszcze nie gotowy, ze stoliczkiem. Może dzisiaj uda nam się zrobić drzwi (muszę jeszcze pomalować skrzydła) i je zamontujemy. Na całej ścianie planuję obrazy i zdjęcia w białych, czarnych i srebrnych ramach. Lampę już przemalowałam na czarno, lustro też chyba będzie czarne.
Sypialnia jest spokojna bez czerwieni i stonowana. Pachnie też lawendą, bo ostatnio wzięło mnie wreszcie na szycie woreczków i saszetek. Pachną cudnie (prawie uzależniłam się od tego zapachu), ładnie wyglądają i są do wzięcia tutaj i tu :)
Miłej soboty!





sobota, 5 stycznia 2013

paski i kratki

Fascynacja fakturą, kolorem i kształtem trwa :) mamy nowy dywanik przed kominek, który niedługo wyląduje w kuchni (co do kominka mam inne plany, ale póki co, produkt którego szukam, jeszcze się nie znalazł...). Będę chyba też przemalowywać stół i krzesła, zastanawiam się nad kolorem ciepłej, pieczarkowej szarości, ale muszę się zastanowić. Czasem irytują mnie te duże przetarcia (stół i krzesła to zakup Ikeowy, który musiałam lekko "zmodyfikować"), na dłuższą metę, mogą męczyć. Co Wy o tym myślicie?

Miłej soboty!





Popularne posty