poniedziałek, 18 czerwca 2012

teraz taras :)

W sobotę od ósmej wieczorem, do pierwszej w nocy układaliśmy taras. Nie jest skończony, ale już lepiej niż było :) Za robociznę wybraliśmy się na małe zakupy w stylu czerwonym. To jest dla mnie najlepsza nagroda za pracę. Poniżej zdjęcia, pozdrowienia!










wtorek, 12 czerwca 2012

Do końca wykończeniówki nam jeszcze daleko, ale ja cieszę się, że mogę wreszcie rozwinąć skrzydła dekoratorskie! Nie jestem profesjonalistką, żałuję, że nigdy nie skończyłam szkoły czy kursu w tym temacie. Mam tu na myśli wymyślanie i wykonywanie różnych ozdób, strasznie mnie to kręci :) Lubię naturalne materiały i prostotę. Ponieważ zbliża się lato, zamieniłam girlandę, która uszyta była na grudniowe święta, na girlandę morską. Wygląda lekko, zwiewnie i baaardzo kojarzy się z morzem, do którego nam tak daleko...
Pozdrowienia!



poniedziałek, 11 czerwca 2012

:)

Wystarczy, że napiszę, że jest najmniejszym kotem, jakiego widziałam...
Oto nasz mały, kilkutygodniowy Frodo



niedziela, 3 czerwca 2012


Cudownie pada…
Heatcliff śpi, ja oglądam świat zza okien i wydaje mi się, że przeniosłam się w czasie. To jest mój wymarzony, trochę filmowo-książkowy raj. Dopiero tworzony, ale tak się cieszę, że w ogóle mogłam chociaż zacząć to robić. Mam ogromne szczęście.
Dziś planowałam więcej pracy, ale dzień okazał się raczej leniwy ;) Właściwie tylko przygotowałam jadalnię do ostatecznego malowania, wymieniłam wianek nad kominkiem (ten, kupiłam kilka lat temu na giełdzie kwiatowej za 8 zł, jest bardzo ładny), razem z M zamontowaliśmy haczyki na girlandy…
Z haczykami niestety nie do końca nam wyszło… Prawdę mówiąc, nie te miały się tutaj znaleźć. Ponad miesiąc temu na allegro, wypatrzyłam kowala, który na zamówienie wykonuje takie małe elementy i zamówiłam u niego (w dość wysokiej cenie) trzy haczyki ręcznie kute w kształcie lilii, ale niestety się na nie nie doczekałam. Kowal milczy, choć obiecał haczyki wykonać, nie odpowiada na maile, a ponieważ ja jestem w gorącej wodzie kąpana, więcej już czekać nie mogłam. Naprawdę chciałam dobrze, ale nie wyszło. Pojechaliśmy więc dzisiaj do OBI,  i kupiliśmy coś, co również nieźle pasuje – czarne haczyki Fisher’a z serii Rustic. Na zdjęciach tego nie widać, ale wyglądają ładnie, jakby na ręcznie robione.
Wypatrzyłam też przy okazji sporo fajnych okuć, gwoździ, pinezek, tapicerskich elementów, w stylu retro i cieszę się, że można wreszcie kupić takie rzeczy. Na pewno mi się przydają, kiedy zacznę robić meble itd.
Dzisiaj kupiłam czarne gwoździe, lekko przerdzewiałe, które wyglądają, jakby miały ze sto lat. Gwoździe będę przybijać do drzwi, chociaż jednego już mam :) na drzwiach turkusowych, gdzie zawiesiłam serduszko, żeby nikt już nie pytał, gdzie jest toaleta :).

Poniżej zasypuję Was zdjęciami. Ostatnio szaleję na punkcie łączenia turkusu z czerwienią, co oczywiście się odbija na naszych wnętrzach. W ogóle uczę się nie bać kolorów, starać umiejętnie je łączyć. Może coś mi z tego kiedyś wyjdzie, mam to szczęście, że komentuje mnie czasem mistrzyni w tym temacie (Milnova – dzięki za Twój blog i zdjęcia), chociaż za wszystkie inne komentarze i ciepłe słowa od Was, również BARDZO dziękuję!

Pozdrowienia ~~*










Popularne posty