piątek, 28 października 2011

niedziela, 23 października 2011

~~~*

Dziś mój prezent, cudowne (ale okropnie drogie) krzesło, które to dostałam na urodziny :) Potem nasze barierki trochę lepiej widoczne, i jeszcze nie białe. Aktualnie pracuję nad sypialnią, przemalowywałam dzisiaj lampę Ottava z Ikea na czerwono, wychodzi pięknie, jak wyjęta ze statku i bardzo zyska na urodzie. Efekt dopiero za kilka dni, bo na jakiś czasu muszę zniknąć. Dobrej nocy :)



sobota, 22 października 2011

ale schody!

Ostatnio rzadko tu bywam. Mamy kilka schodów prywatnych, i z naszym jednym futrzakiem (kotka Maggie - która jest bardzo chora). Humor mam nie najlepszy, ale za to jakie schody nam powstają! Szczerze mówiąc dawno tak się nie czułam widząc po raz pierwszy zaczątki barierek. To było cudowne uczucie. Uwielbiam ten moment kiedy coś, co miałam w głowie nagle powstaje w rzeczywistości. Wiele jeszcze przed nami, ale zaczynam wreszcie nabierać pewności co do słuszności decyzji. Nie jestem architektem ani projektantem więc czasem mi trochę trudniej, ale muszę przyznać, bywa, że jestem z siebie dumna.

Schody są dębowe, będziemy je potem olejować na coś bardziej chłodnego, lub rozbielać, ale bardzo delikatnie. Barierki to sosna, będę je malować na biało. Całość jeszcze nie skończona ale prezentuje się tak (więcej zdjęć na fotoblogu):


piątek, 7 października 2011

sufity na finiszu

Jeszcze trochę i sufity, które mieliśmy skończyć do sierpnia (!!!) w końcu przestaną mi spędzać sen z powiek. Został nam najbardziej hardcore'owy kawałek jakim jest klatka schodowa. Od wczoraj męczymy się z Marcinem, a rezultat? Skończona pierwsza połowa, pomalowana drugi raz ściana, i cała masa radości.
Oczywiście nie dopuszczałam myśli, że będziemy to robić sami, ale wyszło jak zwykle. Marcin ustawił dwie drabiny, na nich wiórowe drzwi, a następnie mocno chwiejący się stół (na który się boję wstawać nawet jeśli jest na podłodze), no i się zaczęło. Myślałam, że umrę kiedy zobaczyłam to jego "rusztowanie", ale już po 3 godzinach sama po nim śmigałam w celu wykończenia ubytków w murze akrylem. Jaka ja jestem odważna ;)
Przy dobrych wiatrach jutro zamontujemy schody strychowe (tutaj popiszą się szwagier i Marcin), i będziemy mogli poukładać deski do końca.
W tak zwanym międzyczasie, klaruje mi się w dalszym ciągu górna łazienka, znalazłam fajną listwę świetlną, żywcem z garderoby gwiazd (oczywiście Miss Piggy), która zawiśnie nad lustrem. Szafkę pod umywalkę wymuruje mi mój analityk - murarz i człowiek od wszystkiego, tzw Mąż, o ile nie zrobię tego sama jak się wkurzę. Cegiełki chyba komuś zlecimy, podłogi zrobimy oczywiście sami. Będzie świetnie.
I jeszcze wczoraj wpadłam na pomysł (odnawiam akurat inną, większą lampę-kwokę do salonu) żeby pomalować drzwi na jasny popiel - powinna fajnie grać z bielą podłóg. Jasny popiel, bo lampę ubrałam w ten kolor i strasznie mi się spodobał. Co za post!
Pozdrowienia dla wszystkich walczących, miło, że czasem zaglądają tu fajni ludzie. POWODZENIA!


Popularne posty