Jeszcze skończy się na tym, że będzie tylko o kosmetykach ;)

Tytuł jest oczywiście żartem, lubię kosmetyki jak każda chyba kobieta, ale bez przesady. Nie jestem jedną z tych, które potrafią wydać 1/4 wypłaty na krem, choć zdarza mi się zainwestować w coś z nieco wyższej półki. Jednak dziś nie o tym.
Dziś taka mała przestroga dla innych, bo ja, naiwna, dałam się trochę złapać.
Jak wiecie sporo jest kosmetykowych blogów, vlogów dziewczyn, które recenzują, zachęcają lub odradzają produkty czy to makijażowe, czy pielęgnacyjne. Kiedy byłam w ciąży z Kosmą, dałam się wkręcić na chwilę w ten świat i jako oglądacz, śledziłam nowinki, zachwycałam się filmikami na YT, w końcu postanowiłam „zacząć o siebie dbać” i „pozwalać sobie na odrobinę luksusu” bo „byłam tego warta”. 
Ale czy kosmetyki były warte swojej ceny? I tu właśnie przechodzimy do meritum. Nie dajcie się zwieść pięknym kadrom, zachwytom i opiniom, niestety nie zawsze szczerym.
Większość produktów które zachwalają blogerki, youtuberki to produkty wysyłane im w ramach współpracy przez koncerny. Dostają je za darmo i… mają zachwalać. Wiem teraz, ale kilka lat temu nie wiedziałam… Wiecie, że jestem raczej oszczędna, nie lubię marnotrawić, ale i mnie poniosło. Kupiłam kilka rzeczy (np. bronzer czy paletę cieni), które z dzisiejszej perspektywy uważam za drogi zbytek, a po latach wiem, że z powodzeniem można podobną jakość spotkać w niższej cenie.
Na szczęście z biegiem czasu zgromadziłam całkiem solidną bazę produktów, które są w miarę tanie, za to szyte na moje potrzeby w 99% i z tego się cieszę. Sporo czasu mi to zajęło, to fakt, ale cieszy mnie to, że sama do tego doszłam (metodą prób i błędów) i dziś filmy czy posty, traktuję z przymrużeniem oka, czego i Wam ośmielam się życzyć :)

Tym krótkim postem żegnam się dziś z Wami i życzę pięknego dnia!

PS. A jeśli będziecie chciały poznać moją w bazę kosmetyczno-pielęgnacyjną która mnie nie zawiodła – dajcie znać w komentarzach.




Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty