środa, 31 sierpnia 2016

pomidorowa przykrywka...

A oto pierwsza relacja, wybaczcie jakość zdjęć, z naszego malowania. Kolor wyszedł cudowny, jest to taka ciepła ciemna dosyć szarość, już wyobrażam sobie nasz domek w śniegu z wiankiem na drzwiach! Jestem strasznie zadowolona z pierwszych efektów, choć to dopiero początek. Zdjęcie pomidorów (dodam, że świeżo zerwanych z krzaka) to oczywiście przykrywka :) Wybaczcie, te z niewykończonej elewacji mogłyby kogoś przestraszyć bo sporo na nich bałaganu i nieładu (właśnie zauważyłam żółtą ścierę na jednym z nich; cóż nikt nie jest doskonały, zwłaszcza żółta ściera ;)).
Miłego popołudnia! Postaram się pisać więcej w miarę jak dom będzie "szarzał". Paaaa!

ps. podjazd "wykostkował" oczywiście Marcin (pierwsza w życiu robota brukarska!).
Wyszło mu przepięknie i chyba jest z tego trochę dumny ;) w każdym razie ja wiedziałam, że sobie dobrze poradzi :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz