dlaczego nie ma drugiej części i moje pierwsze DIY

Od kilku dni pada deszcz, a niebo jest zachmurzone do tego stopnia, że zrobienie choć jednego porządnego zdjęcia graniczy z cudem. Z tego też powodu, żeby nie zaniżać poziomu ;) postanowiłam poczekać na pokazanie Wam drugiej części Kosmykowego pokoju. 

W zamian, mam coś na pocieszenie dla tych, którzy lubią zrobić coś samemu i mieć z tego dziką (a jakże) satysfakcję :) - banalny przepis na pranie.



Na początku ubrania Kosmyka prałam w płynie dla dzieci. Szybko okazało się, że niestety złapał uczulenie. Do dziś nie wiem co to było (możliwe, że to była alergia pokarmowa), w każdym razie lekarz stanowczo zakazał używania dotychczasowego płynu. Tak zrobiłam a potem zaczęłam się zastanawiać w czym by tu prać. 
Wymyśliłam, że będę prać w mydle, jak nasze mamy, babcie i zobaczę co będzie. Efekt przerósł moje oczekiwania. Nie spodziewałam się, że zwykłe mydło + wysoka temperatura mogą tyle zdziałać. Okazało się, że mydło lepiej sobie radzi z plamami niż renomowany płyn dla dzieci, do tego jest bez zapachu więc nie uczula, a cenowo, cóż, tu ucieszyłam się najbardziej, bo jak wiecie lubię oszczędność :) 

Jak przygotować sobie mydło do prania? 

1. Zwykłe, szare mydło (typu Biały Jeleń, Powszechne etc.) utrzyj na tarce (najlepiej na drobnych oczkach, wtedy szybciej się rozpuszcza) przesyp do pojemnika;
2. Odmierz 4 łyżki stołowe płatków i przesyp do naczynia w którym je rozpuścisz;
3. Zalej płatki gorącą, przegotowaną wodą (ok 600-700ml) i mieszaj do rozpuszczenia (roztwór będzie przypominał wodę). Nie przejmuj się, jeśli nie wszystkie rozpuszczą się od razu, na to potrzeba trochę czasu;
4. Co tu pisać, to by było na tyle. Odstaw całość najlepiej na noc, rano galaretę (nasza mikstura płatków i wody zrobi się mętna) wyłóż do bębna pralki bezpośrednio na pranie, nastaw program i gotowe :)

Podana ilość jest wystarczająca do jednego prania, więc ja, zanim załączę pralkę idę sobie przegotować wodę na nową porcję "proszku", w ten sposób ciągle mam go pod ręką (rzadko zdarza mi się załączać dwa razy na dzień pranie dla małego - przeciwnie póki co, robię to raz, maksymalnie dwa razy w tygodniu, ale mam chyba jakieś niebrudzące się dziecko ;) choć wiem, że to się pewnie zmieni po wprowadzeniu pokarmów stałych). 

Fajnym pomysłem byłoby zaangażowanie w "wytwarzanie" takiego "proszku" starszego dziecka, nie wymaga to ani wprawy, ani tym bardziej jakichś nadzwyczajnych umiejętności, a przynosi satysfakcję i zwyczajnie może zachęcić do wykonywania innych domowych czynności (zdaję sobie sprawę, że nie wygram na tym polu z Angry Birds, i narażam się na śmieszność, ale póki co, mając w domu na razie tylko niemowlaka, jeszcze się łudzę ;). 

Rozpisałam się jak szalona, teraz zilustruję jeszcze cały proces i pędzę do męża, bo to przecież sobota , a Kosmyk już śpi! 

Życzę Wam wszystkim spokojnej nocy i dziękuję tym, którzy zdołali dobrnąć do końca tego niezbyt krótkiego postu!




Komentarze

  1. Wow! Niezły pomysł:) Ja maleństwa nie mam, ale podpowiem przyjaciółkom :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł na pewno wypróbuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a na pewno takie wiórki będą piękną dekroacją w łazience :)

      Usuń
  3. Dzięki za patent, a za tym sweterkiem nawet chodziłam, ale jednak ze względu na cenę został w sklepie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sweterek dostaliśmy w prezencie :) Rozumiem, że został :) Ale się cieszymy!

      Usuń
  4. Mój trzylatek skrobie sobie "Białego Jelenia" na kąpiel.
    Dziękuję za inspirację- ja prałam w eko orzechach, ale J/elonka też wprowadzę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zamierzam angażowanie malucha w co się da. Na razie ze mną gotuje leżąc w gondoli :) Pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty