piątek, 25 października 2013

kuchenne obiecanki...

I cóż ja mogę Wam powiedzieć? Dostaję tyle próśb na temat postu o kuchni, że niebawem zamienią się one w groźby pod naszym adresem... Ciągle nie możemy jej pokazać, bo ciągle nie jest dopracowana w najmniejszym detalu.
Czego brakuje? dwóch rzeczy: zasłonek i dwóch pojemników drewnianych (tu uśmiecham się do M. bo mi je robi już od lutego...). Póki co, znowu będzie tylko migawka, za to nieco twórcza.

Wpadłam dziś na pomysł uszycia girlandy z płatków, bo już dawno mi się takie podobały, i przy okazji pomyślałam, że fajnie do naszej kuchni może pasować. Pewnie przyozdobię nią półkę dopiero na wiosnę, ale wygląda to całkiem, całkiem. Zastanawiam się, czy nie uszyć sobie czegoś podobnego do okna, zamiast tych wszystkich zazdrosek i innych.
Zobaczymy, póki co ponieważ pogoda wybitnie nas tej jesieni rozpieszcza, więc wszyscy na spacer!

Miłego week-endu :)




czwartek, 17 października 2013

i już nas nie opuści...

...aż do zimy! Jesień na dobre, choć jeszcze kilka dni temu było prawie lato. Żeby trochę przyoszczędzić na ogrzewaniu, wyłączyliśmy je na tych kilka dni, ale dom się wyziębił (ja trochę też) więc dzisiaj koza gra u nas pierwsze skrzypce, zaraz po dyni, którą kupiliśmy do ozdoby (a może i zjedzenia, bo to mały egzemplarz i powinna być smaczna). 
Koty spędzają ostatnie noce na dworze, ale nad ranem już czekają przed oknem tarasowym, a potem wylegują się całymi dniami. Faszeruję się lekami (niestety), popijam paskudne ziołowe herbatki (ach te leukocyty!), słucham koncertów smyczkowych C.Ph. E. Bacha i relaksuję się, bo jakoś mam coraz mniej ochoty na wszystko inne poza odpoczywaniem :)

Miłego dnia!





 

poniedziałek, 7 października 2013

this is a man's world... ;)

...tak, ale tylko w tym pokoiku i z przymrużeniem oka ;)
Kosmykowy pokój szykuje się dość poważnie i męsko, ale taki był nasz zamiar od samego początku. Nie przepadamy za misiami i innymi słodziakami (ani na ubrankach dla dzieci, ani tym bardziej we wnętrzach), więc od początku wiedzieliśmy że będzie morsko i raczej poważnie. Zabawki i tak dodadzą niezłego miszmaszu, więc samo wnętrze będzie stonowane, z kilkoma mocnymi akcentami kolorystycznymi. Bazą oczywiście jest biel fajnie kontrastująca z czernią, granatami, czerwienią i szarościami.
Łóżko jak widzicie jest gotowe i voila! Tak oto, zarysowuje się pomału, domowy świat naszego kangurka z adhd, wykończającego mamę kopniakami o każdej porze dnia i nocy ;)

Pozdrowienia!




czwartek, 3 października 2013

bed time

Jest! Nareszcie jest! Dziś przyszło łóżko dla Kosmy, które mam nadzieję posłuży mu (a najpierw mamusi i czasem babciom) na wiele lat ;) Zamówiłam je tam, gdzie turkusowy stolik rok temu i nie żałuję. Muszę zrobić reklamę, bo łóżko jest tak porządnie zrobione, z grubych desek, ze szczeblami (nie widać ich na zdjęciu) że łóżka z Ikea za 600 zł mogą się schować. Solidne, ciężkie, takie jak sobie wymarzyłam.
Pomaluję je (albo raczej Marcin) na czarny kolor, będzie pasowało do wszechobecnej bieli i granatu w pokoju małego. Pewnie pierwszy raz zaśnie na nim samodzielnie dopiero za kilka lat :)
A więc, za 380 zł z dostawą w cenie (wymiar pod materac 100x200cm), do pomalowania na jaki kolor się zechce... czy można mieć coś lepszego?
Znajdziecie je na tej stronie
Polecam naprawdę!!! Ale się cieszę :)

Pozdrowienia!!!





środa, 2 października 2013

kaaaaawy!

Ostatnio zasypiam na stojąco. Odkąd jestem w ciąży bardzo rzadko pijam kawę, dzisiejszy dzień to jednak zmieni, bo postanowiłam zaszaleć ;) 
Nie jestem wielką fanką kawy, ale z wiekiem przyznaję, że wypita w miłej atmosferze, zwłaszcza w kuchni, może być przeżyciem metafizycznym, i to nawet nawet bez czekoladki czy ciasteczka :)





wtorek, 1 października 2013

addio pomidory!

...za to witajcie jabłka, które o tej porze są chyba najsmaczniejsze :)
Kto nie zna piosenki, tego informuję, że nie ma co rozpaczać, "że październik, i ta jesień...", bo dopóki jeszcze mamy jabłka, nie będzie tak najgorzej ;)

Uwielbiam je, ale mam swoje wymagania. Nie lubię kwaskowatych i żółtych w środku. Lubię kiedy pachną i mają biały miąższ, niekoniecznie bardzo słodkie. 
Do moich ulubionych odmian należy Lobo, które wczoraj kupiłam. Jabłka pewnie nie za długo poleżą w czerwonej misce :)

A Wy jakie lubicie najbardziej?