i już nas nie opuści...

...aż do zimy! Jesień na dobre, choć jeszcze kilka dni temu było prawie lato. Żeby trochę przyoszczędzić na ogrzewaniu, wyłączyliśmy je na tych kilka dni, ale dom się wyziębił (ja trochę też) więc dzisiaj koza gra u nas pierwsze skrzypce, zaraz po dyni, którą kupiliśmy do ozdoby (a może i zjedzenia, bo to mały egzemplarz i powinna być smaczna). 
Koty spędzają ostatnie noce na dworze, ale nad ranem już czekają przed oknem tarasowym, a potem wylegują się całymi dniami. Faszeruję się lekami (niestety), popijam paskudne ziołowe herbatki (ach te leukocyty!), słucham koncertów smyczkowych C.Ph. E. Bacha i relaksuję się, bo jakoś mam coraz mniej ochoty na wszystko inne poza odpoczywaniem :)

Miłego dnia!





 

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty