poniedziałek, 31 grudnia 2012

chleb na sodzie, ku przestrodze ;)

Ponieważ zapomnieliśmy kupić pieczywo, dziś rano upiekłam pierwszy raz w swoim życiu (i pewnie ostatni) pieczywo na sodzie i maślance. Jeśli piekę, to albo na drożdżach, albo na zakwasie, tym razem skusiłam się na coś szybszego, niestety kosztem smaku...
Skorzystałam z przepisu Sophie Dahl i niestety zawiodłam się, bo wizualnie bułki może i są do przyjęcia, ale smakowo... Chociaż Marcinowi przypadły do gustu, moje kubki smakowe stanowczo odmawiają... Może gdyby dodać ziół do ciasta, udałoby się zabić ten charakterystyczny posmak, może kiedyś dam temu przepisowi ostatnią szansę.
Tym czasem, na razie daję sobie spokój z sodowymi wypiekami.





drzewo w sypialni

Od dawna o nim myślałam, chciałam, żeby było trochę większe, ale i to nie jest złe. Wczoraj znaleźliśmy je na naszej łące (która może kiedyś zamieni się w sad - takie mamy marzenie...).
Wstawiłam je do szklanego baniaka po winie, który kiedyś dostałam (te stare, produkowane kilkadziesiąt lat temu mają ciekawsze kształty - ten był strasznie brudny w środku, ale udało się go wyczyścić).
Na drzewku zawiesiłam ozdoby uszyte dwa tygodnie temu, które miały pojawić się na choince, której w końcu nie mieliśmy w tym roku.
Efekt jest niesamowity, zwłaszcza na żywo.




piątek, 28 grudnia 2012

patenty

Jako dwójka kompletnych laików, w trakcie samodzielnego wykończania naszego domu, powstało sporo patentów ;) Niektóre z konieczności, niektóre po to by wykorzystać jakieś śmieciowe detale. Dziś dwa z nich.
Patent łazienkowy:
po tym jak wykafelkowaliśmy prysznic co mało nie skończyło się rozwodem, zamontowaliśmy brodzik i uszczelniliśmy go silikonem, przez jakiś czas branie prysznica i tak było wyczynem (ryzyko zachlapania zwykłej, drewnianej podłogi). Od jakiegoś miesiąca możemy kąpać się swobodnie, bo mamy zasłonkę!
Marzyła mi się przegroda ze szkła zbrojonego, ale cena...
Szukaliśmy więc drążka do zasłonki, ale nic ciekawego nie było, ani w naszym rozmiarze (wymiar brodzika: 100 x 90cm). Znaleźliśmy tylko jakieś plastikowe rurki pokryte farbą  (a tego nie chcieliśmy), więc trwaliśmy w tym horrorze mycia ;)
Jakiś czas temu kupując karnisz do sypialni, zauważyliśmy, że są na rynku kolanka do karniszy, które powodują, że można je wyginać na różne kształty. Nasz drążek prysznicowy to więc... karnisz. Od góry podwiesiliśmy go na metalowym łańcuszku, i voila!




Drugi patent, to rolety na okna dachowe.
Nie chciałam ich zakrywać żadnymi puszkowanymi płaszczakami, chciałam, żeby było w morskim klimacie, więc kupiłam trochę materiału i uszyłam... żagle :)
Przywiązane są sznurkiem do metalowych haczyków, wyglądają nieziemsko! Aktualnie są zwinięte, ale latem zakrywają okna i wyglądają cudownie. Takie proste a taki efekt!





detale

Dla mnie - podstawowa sprawa w urządzaniu. Zwracam na nie szczególną uwagę, dlatego nie mogą być wyborem "gorszego zła" czy wynikiem chwili. Muszą być przemyślane i perfekcyjne, dobrze jest mieć nieograniczony dostęp do piwnicy babci czy dziadka, jeśli się nie ma - pozostaje inwencja twórcza, targi staroci i jak we wszystkim trochę szczęścia.
My korzystaliśmy z drugiej opcji, nie rezygnując czasem z przedmiotów stylizowanych, ale dobrze wykonanych (według nas). I tak, część detali których sporo w naszym domu, to starocie z odzysku, czyszczone, szlifowane, przywracane do życia, jak lampy kwoki z oryginalnymi detalami, okucia dębowej szafy, zawiasy starego miętowego kredensu, rzeczy piękne par excellence, na które mogę patrzeć i podziwiać godzinami. Inne detale to już sklepowe drobiazgi, które wizualnie sprawiają, że duch starego, solidnego rzemiosła powraca ciesząc oko (kołatka, haczyki nad kominkiem, uchwyty, klamki, cynowe przedmioty).

Zwracajcie uwagę na detale, na pozór wydają się mniej istotne, ale to w nich tkwi prawdziwa siła.









czwartek, 27 grudnia 2012

zagony - dla Ani z Wrocławia

Zdecydowaliśmy się na zagony, bo wprowadzają do ogródka wizualny porządek, są wygodne i ładne.
Do ich zrobienia użyliśmy desek surowych z tartaku, dosyć mokrych. Nie zabezpieczaliśmy ich niczym, zbiłam je jedynie z czterech stron i położyłam na przygotowaną wcześniej ziemię. Między zagonami zrobiliśmy ścieżki z wykorzystaniem resztek żwiru pozostałych po budowie. Pod żwirem ułożyliśmy żółtą folię z ocieplenia dachu, więc nic to nas specjalnie nie kosztowało. Część "ogródkowa" jeszcze nie jest dopieszczona na 100%, po pomalowaniu domu w przyszłym roku, wyłożę kostką chodnikową ścieżkę główną (jesienią już zaczęłam tę kostkę układać, ale nie skończyłam), a boki obsieję trawą. 
Minęły dwa lata upraw, póki co nic się nie dzieje, za kilka lat może je będziemy musieli wymienić. Marzą mi się zagony murowane z cegły rozbiórkowej, nieco wyższe, ale to na razie przyszłość :)

A tu trochę historii na zdjęciach:







środa, 26 grudnia 2012

lenistwo

Za oknem jesień, pada deszcz. Zmywarka chodzi na pełnych obrotach i chyba tylko ona jedyna, bo i my i koty raczej nie palimy się do większych wyczynów niż wylegiwanie się w łóżku (albo na podłodze).
Nie mam dla Was żadnych nowości, jedynie dwa nowe ujęcia + latające po podłodze koty. Na wiosnę podrasuję nieco jadalnię, wydaje mi się, że przesadziłam z czerwienią, więc znikną świąteczne poduchy na krzesłach (pojawią się inne), lampy prawdopodobnie przemaluję (czekam aż przyjdzie mi pomysł na jaki kolor - myślę o graficie albo błyszczącej czerni). Pomaluję też stół i krzesła, choć póki co Marcin się nie zgadza :) Na ścianach planuję mnóstwo obrazków, rycin etc. Jest jeszcze trochę do zrobienia, co z resztą widać.
Póki co, wypoczywajcie, cieszcie się błogim lenistwem, jeżeli możecie sobie na nie pozwolić!





poniedziałek, 24 grudnia 2012

spokojnych świąt ~~*

Każdy może obchodzić te święta, choć wcale nie musi :) My na nasz własny sposób też je "celebrujemy", cieszymy się naszym domem, kotami i tym, że ciągle jakoś dajemy radę.
Wszystkim gościom naszego bloga, życzymy spokoju, wytrwałości w osiąganiu celów, dużo ciepła, radości i wrażliwości na świat.

Pozdrawiamy i do zobaczenia!

p.s. Nie jedzcie za dużo (bo będziecie żałować), no chyba że spalicie zbędne kalorie podczas urządzania Waszych  wnętrz ;)





niedziela, 23 grudnia 2012

miętowa szafa...

Stoi sobie już na docelowym miejscu. Jest duża i masywna, chociaż na zdjęciu tego aż tak nie widać. Jakość zdjęcia pozostawia do życzenia, niestety za oknem szaro, i ciężko dziś coś uchwycić (najlepiej koc, do przykrycia i spania ;). Kiedy tak ją oglądam myślę, że przydałaby się jej jeszcze jedna warstwa miętowego, w sumie miałam ją malować 2 razy, tyle że mi się nie chciało...
Trzeba będzie to zrobić, ale póki co, powiesiłam na niej girlandę z serc, którą niedawno uszyłam. Jak dla mnie świetnie pasuje, lubię to połączenie kolorystyczne. Do szafy muszę jeszcze kupić klucze na starociach, szukam czegoś prostego, ale jak dotąd nie znalazłam...

Obmyślam też nowe zmiany w jadalni, bo chyba nieco przesadziłam z czerwienią. A nowa jej (lekko zmodyfikowana) odsłona - może już w styczniu, zobaczymy :)

Pozdrowienia!


sobota, 22 grudnia 2012

byle do wiosny!

Za oknem zima bez śniegu, koty nie mają ochoty szaleć na mrozie, a ja siedzę na sofie i powoli zaczynam się nakręcać na zimowe planowanie ogródka na kolejny rok. To będzie trzeci rok działalności grobów, które jak dotąd świetnie się sprawdziły (dla nie wtajemniczonych, nie jesteśmy aż takimi świrami - groby to zagony, w formie drewnianych skrzynek). W 2013 roku dojdzie nam jeszcze szklarnia, która już wprawdzie stoi, ale jeszcze nie ma szyb. Plany są duże, ale o nich innym razem, na razie bardzo się cieszę na nadchodzącą (w sumie :) ) wiosnę.

Poniżej roślinki z tego roku, możecie się pobawić w zgadywanie jakie :)







piątek, 21 grudnia 2012

first day of winter!

(for all of you, who cannot understand a word in polish...)

I know, that you are our visitors sometimes :) Even though our blog is in polish, I'm wondering if you like it and where are you from?! 

wish you all the best in this first, (and very cold) winter evening ~~*

Marcin & Ola (and Frodo - below)


środa, 19 grudnia 2012

poniedziałek, 17 grudnia 2012

zdjęciowo :)

Dzisiaj zdjęcia salonu (nie znudził się już Wam?). Powoli przygotowuję wystrój domu do świąt. Wszystko co szyte, przeszło przez moje palce. Dużo tego już mam, a jeszcze więcej w planach.
Do tego skrzynka na listy, oryginalna, nowa, szukałam aż w końcu znalazłam. Jest potwornie ciężka, ale jaka  piękna!
Miłego dnia!