niedziela, 29 stycznia 2012

nihil novi

Brak czasu na nowe zdjęcia...
Wczoraj w kuchni wymyśliłam, żeby lepiej nie łączyć w rogu boazerii z kafelkami. Jakoś nie pasowało mi to do koncepcji. Dlatego jeszcze raz poszedł w ruch atlas, przecinarka i szlifierka, i tym razem zupełnie sama, położyłam dodatkowe pół metra kwadratowego kafelek w kuchni. Marcin zaciągał murki (prawie skończył), może dzisiaj zacznę je malowana biało.
Skończyłam wczoraj malować boazerię, właściwie jest gotowa do położenia, ale żeby ją ładnie wykończyć muszę dzisiaj znaleźć pasujące drewniane narożniki i półwałki. Spieszę się, bo zależy mi już na tym, żeby położyć tapetę, a bez tego wszystkiego to niemożliwe.
Zastanawiam się też, czy w kuchni chcę okap. Teraz w mieszkaniu rzadko używam, poza tym te okapy, które mnie się podobają kosztują od 2 tysięcy wzwyż... Temat jest jeszcze otwarty i długo może być, bo nawet jeśli na jakiś się zdecydujemy, to zawsze można go podłączyć.
Mam nadzieję, że nie zanudzam, a tymczasem na osłodę, powtórka z kuchni, tak mi się te kafelki podobają, że mogę na nie patrzeć godzinami ;)





piątek, 27 stycznia 2012

:)

Nie mam czasu na zdjęcia, a od poniedziałku w nasz dom zaczęły wkraczać kolory :) Na początek nieśmiały niebieski, rodem z lat pięćdziesiątych, wylądował na jednej ze ścian kuchni.
Kupiłam też kontakty kuchenne, natynkowe, bo pomyślałam, że wyglądają na bardziej rasowe i lepiej pasują do naszej niedzisiejszej kuchni. Ponieważ miałam 2 dni urlopu, zmajstrowałam też kilka nowych rzeczy, pomalowałam pudełko po klinkierze (pudełko dostałam od brata) i zrobiłam z deseczek półkę do suszenia butów.
Kuchnię zafugowałam już na całości kafelków, ale nie mam zdjęć, jutro trochę znowu przyspieszymy z robotą, więc może pochwalę się czymś nowym :)





niedziela, 22 stycznia 2012

prasówka

Ponieważ musimy nieco podgonić, postanowiłam rzadziej pisać...

W tym tygodniu położyliśmy podłogę w części hallu na górze, jest tam jeszcze dużo do zrobienia, choćby sufit i ściana (wykończenie) ale i tak coraz lepiej to wygląda.



Wymurowaliśmy murki w kuchni, teraz muszę je tylko zaciągnąć zaprawą i pomalować.



Zaczęliśmy kłaść kafelki w kuchni, wychodzą świetnie. Bardzo baliśmy się ich cięcia, ale dajemy radę i je dodatkowo szlifujemy co powoduje, że nawet po cięciu mają gładkie brzegi. Uwielbiam te kafelki. Chciałam zupełnie gładkie i są, a ich format przypomina cegłę (10x30cm), fajnie odbijają światło i powiększają przestrzeń.
Nie skończona, "po ciemku" kuchnia:



Zamontowałam też listwy wykończające w pokojach, przy parapetach. Wyszło to rewelacyjne, choć jeszcze muszę to wszystko pomalować. W weekend nauczyłam się uszczelniać szpary akrylem i zostałam jego fanką. Zrobiłam całą łazienkę, parapety i przyznam, że duma mnie rozpiera bo efekt jest świetny :)



Wczoraj, po skończonej robocie, o godzinie 23.20 zachciało nam się odskoczni. A że padał właśnie śnieg, skończyło się na nim. Nie wiem czy zdążymy mu nadać imię przed stopieniem, w każdym razie jest naszym pierwszym tutaj bałwanem :)

poniedziałek, 16 stycznia 2012

z budowy i emaliowo ;)

Działamy nieco chaotycznie. W sobotę jednak mieliśmy niesamowitą energię.
Po pierwsze trochę posprzątaliśmy, a to bardzo ważne. Ja cały dzień dosłownie pilnowałam domowego ogniska - paliłam resztki podłogowe, a sporo tego i strasznie zagraca salon.
Co zrobiliśmy? Zaczęliśmy murować kuchnię, na razie jedynie "dna" szafek. Jutro będę musiała je zaciągnąć zaprawą na równo, a potem pomalować na biało farbą do betonu (tą samą co murki ceglane w łazience).
Pocięliśmy deski sosnowe do kuchni, może w tym tygodniu uda mi się je przygotować do malowania. Położyliśmy legary w części hallu na piętrze i docięliśmy resztę desek do niego. Wiem, że to może wydawać się mało, ale dla nas to sukces.
Nie wiem, jakie pomieszczenie skończymy następnym razem, działamy bez planu i jakoś tak spontanicznie, co mnie czasem wkurza, ale czasem wychodzi nam to na dobre. Ogólnie wiemy, czego chcemy, tylko nie umiemy tak szybko pracować i mamy tylko 4 ręce...
Dalej szukam stolika do kuchni, powoli rozglądam się za okuciami do niej, sprzęty mamy raczej wybrane, tapeta czeka :) ... Może to kuchnia będzie następna?

Co do zdjęciowej zbieraniny poniżej, dziś motyw emaliowanych naczyń, które uwielbiam. Bałam się ich tylko w dzieciństwie, kiedy się obtłukiwały i kruszyły na drobne szplitry. Trzeba było uważać :)
Pamiętam je z kuchni dziadka, kojarzą mi się ze smakiem napoju o smaku kakao (robionego z łupin kakaowca, bo kakao było niedostępne, albo tylko od święta...), z ciepłym mlekiem z kożuchem na wierzchu, z domowym krochmalem.
Kilka lat temu na nowo je odkryłam. Kupiłam pojemniki na proszek, do ustensyliów do sprzątania, konewkę, i się zaczęło. Zauroczona jestem tym, co teraz produkuje Emalia, uwielbiam zwłaszcza serię Nostalgia. Chińskie podróbki na szczęście jeszcze nie są w stanie im zaszkodzić.



poniedziałek, 9 stycznia 2012

projekt okiennic

Właśnie wpadłam na to, że powoli mogę się zabierać za okiennice wewnętrzne. Nie chcemy żadnych firan ani zasłon (to już ustaliliśmy kilka lat temu) ale trochę intymności wieczorem potrzeba...
W tym celu narysowałam sobie przed chwilą mały projekt okiennic, oczywiście w excelu :), które zamierzam wykonać sama. Okiennice poniżej będą dla wymiaru okna 1500x1500 (takich będzie nam trzeba przynajmniej 2), jedno okno (frontowe 2100x1500) dostanie okiennicę łamaną, ale tę muszę dopiero sobie rozrysować. Sama wpadłam na to jakie to banalnie proste, potykając się codziennie o kawałek sklejki która leży w naszym pokoju. Popatrzyłam dziś na nią i pomyślałam, że byłaby doskonała jako wypełnienie! Dlaczego wcześniej tego nie wymyśliłam?! Przecież można ją przyciąć do żądanego formatu, nałożyć listwy ( u mnie szer. 8cm - takie jak na boazerii na poddaszu) połączenia wykończyć półwałkami (ale nad nimi się jeszcze zastanawiam, bo można je olać) i gotowe!

Im więcej projektuję, odnawiam czy wykonuję sama, tym bardziej otwiera mi się umysł na nowe możliwości. A może to tylko pozostałości genów dziadka - stolarza? :)


W kolejce czeka też zaczęty wczoraj projekt szafy do łazienki na dole, ale to na razie zostawiam jako niespodziankę, choć już nie mogę się doczekać, kiedy zaczniemy ją robić!

sypialnia

Dzisiaj wyszlifowałam podłogę (łapy mi odpadają) i nałożyłam pierwszą warstwę w sypialni. Widać na zdjęciach, że idealnie nie jest. Jutro dopiero pokryję farbą szpary, a pojutrze na wszystko nałożę drugą warstwę, po lekkim przetarciu papierem.
Teraz gromadzę siły i dotleniam się, bo farba okropnie pachnie.
Efekt jest nieco trupi, ale to dopiero pierwsza warstwa, poza tym zdjęcia przy sztucznym świetle moją idioten kamerą niestety nie oddają uroku tej bieli...

Pojutrze powinno być już lepiej :)



niedziela, 8 stycznia 2012

(the)globe

Dzisiaj trochę popracowaliśmy, ale nie do zapracowania. Ja zaszpachlowałam podłogę w sypialni, którą jutro będę szlifować i (jeśli po szlifowaniu okaże się, że ubytki zostały pokryte) nakładać pierwszą warstwę bieli. Marcin montował z pociętych desek blat do umywalki na górę (na razie montowanie polegało na sklejeniu). Pomalowałam też drugi raz garderobę i dzisiaj podłoga już robi wrażenie :)
Wkręciłam też żarówki o ładnie brzmiącej, szekspirowskiej nieco nazwie Globe, w łazience na dole. Są cudne!
A teraz wypoczywamy, bo jutro do pracy...

sobota, 7 stycznia 2012

nowości

Obiecuję, że po tym poście o dolnej łazience zamilknę na jakiś czas...
Ale najpierw zaczątek galerii do sypialni, w postaci plakatu i mojego DIY obrazka z resztek i rozgwiazdy. Zaczyna mi ta czerwień ładnie grać z tym, co mam w głowie :)




Dla tych, co myślą, że projekt Południowa nie ma w dolnej łazience okna... no cóż :) NASZA południowa od dzisiaj ma ;) Wygląda cudnie i nie żałuję tego pomysłu.





A tu moja wizualka w excelu kontra rzeczywistość. Jak Wam się podoba? Ja uwielbiam ten widok.




Na koniec moje początki malowania desek na biało. Oto garderoba (przy sypialni) przed (zdjęcie z rana, i po (przy sztucznym świetle). Deski pomalowałam pierwszy raz i wiadomo, podłoga nierówno ją absorbuje, jutro będę ją szlifować i nakładać drugą warstwę (o ile przeżyję w tym smrodzie :)). Na razie nie wygląda to zachęcająco, ale wiem, że kolejna warstwa zdziała cuda :)


środa, 4 stycznia 2012

ciągle dolna łazienka...

Mamy wreszcie umywalkę i wc. Pierwszy raz sami montowaliśmy, ale to w porównaniu z kafelkami, czy układaniem podłóg na legarach wręcz banalnie proste :) No i do tego działają i nic nie przecieka :) Uwielbiam te wszystkie faktury i detale. Na murki z cegieł pomalowanych na biało wpadłam pewnego jesiennego ranka, kosz to zakup "ryzyko" a finalnie strzał w dziesiątkę. Lampa dopiero w niebieskim ma TEN klimat a drewniana, szara podłoga... cóż moje marzenie. Nasza łazienka, którą malowałam 4 razy (nienawidzę jej tylko za to :)), nasze pierwsze DYI!
Jeszcze wiele dodatków, niebieskie stare okno już czeka, lustro jeszcze jest w sklepie, szafę dopiero zrobimy, do tego ozdoby (ramki, tablice etc.) ale jak wiele już zostało zrobione...
To się nazywa szczęście!



niedziela, 1 stycznia 2012

z budowy

Dzisiaj niewiele zrobiliśmy, właściwie pokręciliśmy się trochę po ogrodzie i zamontowaliśmy lampę. Jest to Massive Vancouver, pomalowana przeze mnie na niebiesko. Bardzo fajnie wygląda w naszej łazience. Wczoraj wywierciliśmy w blacie otwory na syfon i wężyki do baterii. Blat zrobiliśmy z kilku desek, trochę mi to zajęło - szpachlowanie, malowanie szlifowanie - na okrągło, ale w końcu jest! Szkoda mi było wyrzucać fajną belkę, więc ją pocięłam i jest blat o grubości 5,5 cm, pomalowany na ten sam kolor co deski sosnowe na podłodze. Jutro mam nadzieję, pokażę zdjęcia już z zamontowaną umywalką i lustrem (jeśli je jutro kupię).
A na razie idę coś poczytać i poplanować w związku z ogrodem na wiosnę...