niedziela, 12 lutego 2012

padnięci i spełnieni :)

Wracamy z budowy, co nowego? Mnóstwo drobnostek, które na pierwszy rzut oka są niewidoczne a tak wiele znaczą dla całości.
W chwili przerwy, pomalowałam zdobyte od brata, kolejne pudełko po cegle klinkierowej. Tym razem poszłam w ciepłe szarości. Bardzo mi się podoba efekt!



A tu z daleka, pokój M jeszcze przed ostatecznym malowaniem podłogi (co zrobiłam dzisiaj, ale zdjęcia już nie mam):



Mój pokój w pełnym słońcu po pierwszej warstwie:



A tu coś co zobaczyłam oczyma wyobraźni jakiś rok temu, zanim pojawiły się tynki. Wchodziłam sobie jeszcze po betonowych schodach, wyobrażałam czarną ścianę i nagle mnie olśniło (w ten dzień pięknie świeciło słońce, jak na tym zdjęciu): pomyślałam, że lampa musi być koniecznie żółta. I tak się stało, choć kwoka na zdjęciu była pierwotnie emaliowana na niebiesko, przemalowałam ją sprayem na ten kolor. Uwielbiam ją:



Na koniec, sufity w hallu na górze. Jesteśmy na ukończeniu. Cieszę się bo to trwa już bardzo długo (zaczęliśmy w lipcu) ale efekt jest świetny. Tutaj dramatyczne połączenie czerni z bielą, w które mogę się wpatrywać godzinami, zwłaszcza w taki słoneczny dzień jak dziś:



Pozdrowienia dla wszystkich tych, którzy tu zaglądają a jeszcze się nie ujawnili. Zwłaszcza dla Pani Aliny, której wyroby i talent szczerze podziwiam :)
Miłego wieczoru!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz