piątek, 26 sierpnia 2011

pierwsze zwięrzę w naszym domu

Już na swoim miejscu, nasz Bradford - koza Invicty. Do pełni szczęścia kupiliśmy rozetę i zamocowaliśmy na styku z rurą. Producent przewidział raczej dolny montaż, bez "kołnierza" wyglądałaby trochę nieładnie. Teraz trzeba tylko wyczyścić ściany, cegły i można zacząć montować belkę z zabudową.

Koszty:
koza 12 kW: 4300 zł
rury z kolanem: 250 zł
cegły z rozbiórki: 50 zł
zaprawa na fugę, piasek, silikon: ok 30 zł
z belką i obudową powinniśmy zmieścić się w 5-ciu tysiącach.
Warto, dla tego efektu :)


czwartek, 25 sierpnia 2011

moje konfitury 2011

Tegoroczne, na razie z truskawek i aronii, już zamknięte w słoikach których mogłabym kupić jeszcze z tysiąc!
Gdybym tylko miała więcej czasu na gotowanie...


niedziela, 21 sierpnia 2011

łazienkowo

Pracujemy i pracujemy, końca nie widać. Praktycznie już mieszkamy na naszej "budowie" co nie jest łatwym logistycznie przedsięwzięciem.
Łazienka na górze pomalowana pierwszy raz (jeszcze min kolejny być musi), jutro będę nakładać 2-gą warstwę farby (łazienkowa, biała, bo kafelki będą zastosowane bardzo oszczędnie), pomaluję też łazienkę na dole. Z nowości zakupowych, wybraliśmy grzejniki łazienkowe. Górna dostanie biały grzejnik z Instal Projekt Stick, bardzo ładny, piękny z wyglądu, "kanciaty", płaski, pasuje do wnętrz nowoczesnych i retro (:))




dolna łazienka to już nieco więcej retro stylistyki, czarny (niestety nie mam zdjęcia w czerni) grzejnik Calore Poli. Bardzo podobają mi się jego kształty :) Będzie tam ozdobą.



Kolejnym tym razem planowanym zakupem będzie szafka do łazienki na górze, planuję PS z Ikea z metalu, w białym kolorze. Świetnie zagra z retro wanną na krowich nogach, z nowoczesnym Kludi i cegiełkami przy prysznicu:


poniedziałek, 15 sierpnia 2011

prawie koniec... sufitu sypialni

Dzisiaj prawie skończyliśmy sufit w sypialni, trzeba jeszcze tylko zeszlifować szpachlówkę po wkrętach i pomalować ozdobne listy drugi raz i będzie gotowe! Nie mogę w to uwierzyć. Jesteśmy też na etapie wyboru łóżka do sypialni, choć nie jest to coś pilnego, zwłaszcza, że nie ma jeszcze podłogi, ale warto by już znać w przybliżeniu wygląd całości, żeby nie popełnić jakiegoś błędu. Są 2 opcje, metalowe z Ikea, ale pomalowane na złamaną biel, albo też Ikea, drewniane obite tkaniną. Wolę to drugie, ale jeszcze mamy czas na zastanowienie. Które wybralibyście do naszej sypialni?






niedziela, 14 sierpnia 2011

co się dzieje u nas...

Z nowości u nas:
w dalszym ciągu walczymy z sufitami. Robimy je zupełnie sami (ja i M.). Wychodzą, i wyglądają coraz lepiej. Tu poniżej, jeszcze nie skończony skos w sypialni. Wczoraj Marcin powiedział, kiedy skończyliśmy przykręcać deski, że czuje się jakby wskoczył do "angielskiej gazety", wiadomo: Country Living. Ja sama nie mogę w to uwierzyć, że zrobiliśmy to wszystko sami i wyszedł taki efekt. Na tle tych skosów, wszystko już wygląda cudnie.


Pamiętacie moją lampę - turkusową kwokę? Trochę się zmieniła, i wygląda teraz jak poniżej. Będzie w moim warsztato-pokoju:


a to już cegły (te za 70 zł - sic!) pod kozę, niedługo je skończymy, bo koza już czeka :)



W odpowiedzi na pytanie Magdy:

Cegły stare, ale z jakiejś kopalni, można powiedzieć poniemieckie, zwłaszcza, że tu gdzie mieszkamy były raz Niemcy raz Czechy, dłużej niż Polska :) (Górny Śląsk)




Sufit to drewno świerkowe, jestem nim ciągle zachwycona :)

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

stolik kawowy do salonu

Jeszcze do wczoraj nasz stary, z litego drewna, ciężki i ciemny stolik a dzisiaj...
No cóż, zużyłam 3 taśmy ścierne, nawdychałam się pyłu i lakieru, ale wiem, że warto było. Nie kupiłabym nowego stolika z litego drewna za 400 zł :) A poza tym jaka to satysfakcja ożywiać coś, czego nikt już nie chciał!

Stolik ma 135 cm x 75 cm, jeszcze będę szlifować blat i go poszarzę, a nogi będą zupełnie białe. Oto jak wygląda "w trakcie" metamorfozy:





niedziela, 7 sierpnia 2011

cd zdjęć i jednak jeszcze dwie nowości :)

Wracając do porannego postu, poniżej lampa kwoka i cynkowana balia prosto z targu staroci za śmieszne pieniądze.




Znowu zaskoczył mnie tata, już wyczulony (choć nie zawsze zupełnie pozytywnie ;) chyba na nasze gusta przygarnął dla nas od znajomej taką oto szafkę-półkę, którą przerobię już wkrótce nie do poznania. Generalnie rodzice czasem chwytają się za głowy mówiąc, że wszystko co zbieramy oni pamiętają z dzieciństwa... No cóż, dla nas to tylko potwierdzenie, że dalej idziemy naszym właściwym tropem :)


A tutaj coś z wyprzedaży, lampa jak z Fishermana, ta akurat jest z OBI, przecieniona ze 195 na 100 zł. Ogólnie za tą cenę warto. Zapakowana, przecież trochę tajemnicy trzeba zachować dla siebie ;)
Zobaczycie ją już w gotowym hall'u :)
Dobranoc!

po przerwie..

Po prawie dwu tygodniowej przerwie pora coś napisać. Nie, nie było żadnych wakacji :) Sama praca i praca, która daje jednak więcej satysfakcji (jak na razie) niż ta w biurze.
Przez ten czas:
- zrobiliśmy sufit w sypialni (jestem nadal w szoku, że robimy to sami i o dziwo nam wychodzi);
- kupiliśmy szafę-bieliźniarkę, która nam posłuży jako kredens zamknięty w jadalni;
- kupiliśmy stary stolik kawowy na toczonych nogach, wygląda jak z angielskiej wsi :);
- przyjechała przywieziona przez tatę szafka babci Ani na buty którą przerobię baaaardzo, a która jest z nami chyba od lat powojennych;
- kupiliśmy wyżymaczkę z XIX wieku;
- pojawiła się też balia cynowa (mieszczę się w niej cała :) ) a w niej wkrótce "białe dąbki", i lampa "kwoka" do mojego pokoju;

A teraz do zdjęć i wyjaśnień:

Oto sufit, oczywiście nie skończony jeszcze ale już położony. Wszystkie wkręty zakryj drewniane listwy maskujące, a sama boazeria zostanie jeszcze raz pomalowana na kryjącą biel.


To jest mebel, kupiony w Inter Komisie, na przecenie za 600 zł (sic!). Nie wiem ile ma lat, nie jest do jednak żaden XIX wieczny antyk, raczej coś około lat 60 (może). Podoba mi się jego wielkość (jest duży) i prostota mimo licznych gzymsów i zdobień, oraz to, że jest drewniany. Zostanie pomalowany na biało, a potem na turkusowo, zaś dodatki do niego będą cynowe (okucia, zawiasy). Rodzice błagają, żebym tego nie robiła i zostawiła w drewnie, ale ja przecież mam wszystko w głowie i wiem, jak będzie wyglądał po przemianie :)


Stary stolik, też Inter Komisu, za 400 zł, w pełni drewniany (nie przepadam za fornirem). Toczone nóżki sprawiają, że wygląda lekko, choć jest pieruńsko ciężki :) Głównie chyba prze ten blat, który (dziś tego nie widać) jest zrobiony z poukładanych obok siebie 3 cm litych desek, o szerokości jakichś 25 cm. Szukałam długo takiego, chociaż marzyło mi się znalezienie takiego z szufladką, ale cóż, nie można mieć wszystkiego :)


Szafka babci, strasznie zjechana, na początku była biała (widać ślady bieli, kiedy się zajrzy do środka), potem tata wpadł na "genialny" pomysł żeby ją pomalować na czerwono (ale to też było już jakieś 19 lat temu - pamiętam jak go prosiłam wtedy, by tego nie robił, bo za jednym zamachem pomalował też fajny wieszak, który chciałam pobielić). Szafka potem przeleżała w piwnicy (całe szczęście, że je nie porąbał).
Przerobię ją tak, że nikt jej nie pozna. Już wczoraj odkręciłam jej drzwiczki (z nie małym trudem, bo te wkręty powojenne, jakieś takie nie pasujące wcale do naszych śrubokrętów, namęczyłam się strasznie). Wybiłam tylną ściankę ze sklejki i wyjęłam chyba z 50 gwoździ z tyłu. Jaka będzie?
Widzę ją w marynistycznym stylu, ja wiem, że pewnie wszyscy pukacie się w czoło, ale ja naprawdę to widzę tak:
biały lakier (w całości) do tego wymiana szuflad (zrobię im nowe fronty), uchwyty "muszelki" z cyny, wewnątrz dwa białe, rattanowe koszyki z uchwytami, a na górze gąbka obszyta materiałem w marynistyczne pasy. Będzie jak nowa, chociaż stara a nie tylko stylizowana.



A oto wyżymaczka, zakup roku;) Będzie w łazience, jako niekonwencjonalny wieszak na papier toaletowy :) Bardzo nam się podoba ze względu na te napisy, autentyk, uwielbiam przedmioty z historią.


Balia cynowa i lampa kwoka , to zakup z Bytomskiego targu staroci (każdy pierwszy week-end miesiąca). Balia, wiadomo, będzie kwietnikiem (choć marzy mi się znalezienie starej balii i zrobienie z niej umywalki na dole - dalej szukam odpowiedniego rozmiaru) a lampa, to w sumie na razie tylko metalowy, emaliowany na turkus klosz, z którego dopiero lampę zrobimy. Jeszcze nie wiem na 100%, ale do niej mam cztery kolory do wyboru: czerń, biel, turkus albo wściekły ale ciepły - żółty. Muszę to przemyśleć. A same zdjęcia... jutro :)