niedziela, 24 lipca 2011

fotel

W końcu kupiłam coś dla domu i to coś już w nim zostało :) Pamiętacie post o rattanowych fotelach? Niestety te z Riviera Maison i inne uszaki, okazały się zbyt drogie. Ich cena oscylowała w okolicach 3 tysięcy (ponad). Na ten fotel czekałam od kilku miesięcy. Od razu kiedy go zobaczyłam pomyślałam, że chcę też takie do jadalni (teraz nie jestem do końca pewna). Kupiłam dzisiaj w promocji, w cenie 219 zł. Nie żałuję :)

Muszę tylko mu uszyć inne pufy, takie bardziej "domowe". Chociaż sufity dopiero się robią, podłoga jeszcze nie zaczęta, to już pięknie się prezentuje na tle okna z sypialni.

niedziela, 17 lipca 2011

nowości z budowy

Wczoraj Marcin ułożył cegły pod kominek. Nie mogę się go już doczekać. Na razie tylko krótka zapowiedź, bo dopiero dzisiaj zrobię zdjęcia gotowego podłoża cegłowego :)
A poniżej moje pierwsze pomidorki koktajlowe.


piątek, 15 lipca 2011

odważnie na czarno :)

Dzisiaj pomalowałam pierwszą warstwą ścianę w hallu na górze. Wyszła cudownie. Mam w głowie plan "zagospodarowania" całej reszty, ale na razie brak czasu, by to tutaj opisać. Boazeria będzie oczywiście biała, z resztą sami zobaczycie w stosownym czasie. A na razie próbka naszego hallu, grabiami poniżej pierwszy raz grabiliśmy skoszoną działkę dwa lata temu, więc są dla nas cenne i należy im się jakieś miejsce w domu ;):



środa, 6 lipca 2011

rower

Do naszej kuchni zawitał mój długo oczekiwany i dawno nieeksploatowany rower :)

Nie zostanie tam na długo, bo za tydzień w kuchni pojawią się płytki.
Jak tylko poprawi się pogoda, w wolnym czasie ruszę na podbój naszej wsi :)

niedziela, 3 lipca 2011

KITCHEN TILES

Uff...
Na temat poszukiwań płytek do kuchni, mogłabym napisać małą powieść. Miesiące poszukiwań, zastanawiania się, porównywania próbek, koszmarów cenowych (250 zł za m2??!!). Moimi typami były płytki włoskie, w przedziwnych formatach, piękne i drogie. Potem postawiłam na hiszpańskie, Metro, z nieco obciętymi brzegami (ale mniejszymi od Mugata), których i tak bym nie lubiła, ale cena tych płytek była korzystniejsza. W końcu trafiłam gdzieś na płytki basenowe Rako, idealnie płaskie a o takie mi chodziło. Udało mi się dostać próbkę, ale niestety brak błyszczącego wykończenia w ostateczności zdyskwalifikował te płytki.
Natrafiłam też na Villeroy&Boch, Rechteck, ale ponieważ są dostępne tylko w sprzedaży wysyłkowej nie umiałam próbki dostać a bałam się, że będą za krzywe, bo nie są rektyfikowane...
Suma sumarum,  jeszcze przed wczoraj myślałam, że to Rechteck będzie moim ostatecznym zwycięzcą, aż tu, w Castoramie natrafiłam przypadkiem na płytki-cegiełki, białe, za 54zł m2, tyle że w formacie nie 10x20, a 10x30. Zgryz był niewielki, bo kiedy zobaczyłam cenę, nie zastanawiałam się długo. Płytki są równe, dość grube, a kiedy ułożyłam je na podłodze w "cegiełkę" okazało się, że to był dobry zakup. Dzięki temu, że są długie i wąskie rozszerzą wizualnie naszą kiszkowatą kuchnię, która przy cegiełkach 10x20 byłaby mniejsza. Myślę, że będzie dobrze, a dla porównania zrobiłam schemat obu formatów. Od dziś wolę ten pierwszy! :)

Jak tylko płytki pojawią się na ścianach, obiecuję pokazać, jak wyszło!