moje skarby BEFORE...

Niechciane, porwane z domu na 5 minut przed spaleniem ;) Ciekawe co powiedzą rodzice, kiedy zobaczą je w nowej odsłonie. Tymczasem proszę, to one krzyczały do mnie "weź mnie!", "zrób mnie na nowo!", "daj mi drugą szansę!" ;) Wersja PRZED:

taboret kuchenny, pamiętam go z dzieciństwa, lata komuny, ale wciąż solidny, a drewno bez zarzutu:

taboret dziadka, nie wiem ile może mieć lat, ale ciągle pamiętam dźwięk szurania nim po podłodze, kiedy uczył mnie grać w psa (karty), wyglądał jakby ktoś właśnie na niego zwymiotował :):


krzesło z lat pięćdziesiątych, nie pamiętam skąd się wzięło, pamiętam, że swego czasu moja siostra w liceum używała go do biurka, miało wiele kolorów niestety...:


kosz wiklinowy, kiedyś często jeździliśmy z rodzicami na giełdę kwiatową, lubiłam to :) kupiłam go i żeby było śmiesznie jeden z pikników odbył się na trawie na działce, na której teraz stoi nasz dom :) To było jakieś 16 lat temu a ja wciąż to pamiętam (Ania i Kasia - dzięki :) ):



na koniec coś co w liceum kupiłam z moją przyszłą bratową, nie pamiętam gdzie i po co, choć wiem, że to stojak na filiżanki w okropnym bukowym kolorze:

Komentarze

Popularne posty