maślane...

Święta to ciasteczka maślane mojej mamy. Od roku piekę je też ja, w swoim domu, z Marcinem. W tym roku, też tak będzie a dniem pieczenia będzie środa. Dziś Marcin zaskoczył mnie prezentem: metalowymi foremkami w różnych kształtach, których jestem fanką. Mam ich wiele, ale te kształty to dla mnie nowość w kuchni!
Oprócz tego, w paczce znalazłam krem z kasztanów i wanilii, syrop sosnowy (uwielbiam go do herbaty) i sos mole. A to wszystko tylko za to, że upiekłam pizzę ;)

Przed chwilą zrobiłam kilka zdjęć nowym foremkom. Są przepiękne, najchętniej powiesiłabym je na choince, na zwykłym, szarym sznurku!




Komentarze

  1. Dzięki! Sosjerka to też prezent męża. Rok temu na urodziny dostałam mnóstwo cynowych rzeczy, ale też od kilku lat zbieramy takie staroci z nadzieją, że w domu znajdą należyte im miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. foremki są urocze! I jakiego masz cudownego męża :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty