poniedziałek, 26 grudnia 2011

:)

Od kilku dni chodzę jak nakręcona. Wyobraźcie sobie, że mam w domu tapetę Chinz od Cath Kidston!!! To była niespodzianka (a przy okazji dziękuję Lasche za chęć pomocy, na pewno jeszcze kiedyś skorzystam, DZIĘKUJĘ). Oczywiście nie położona, czeka sobie na to aż w kuchni więcej się zadzieje (murki, kafelki etc.).
Tapeta jest piękna, jest cudowna, jest lepsza, niż to sobie wyobrażałam, oszalałam na jej punkcie.
Teraz na 500% jestem już pewna wyglądu naszej kuchni. Będzie wiejsko, po skandynawsku no i trochę po angielsku.
Obecnie szukam jeszcze tylko drewnianego wiejskiego stolika na toczonych nogach, z szufladą i najlepiej dwiema półkami. Kiedy go już znajdę, nogi i wszystko oprócz blatu pomaluję mu na czerwono, blat zostanie w kolorze drewna, żeby się ładnie zestarzał. W takim kolorze pięknie będzie wyglądał na tle jasnoniebieskiej boazerii i białej podłogi.
Wypoczywajcie, w końcu jutro powrót do pracy... :)




1 komentarz: